Mata edukacyjna - pierwszy plac zabaw niemowlęcia - wyprawka noworodka

W dzisiejszym wpisie będzie o pierwszym „placu zabaw” dla malucha, czyli o macie edukacyjnej. Nie jest to może niezbędny gadżet dla malucha, ale z pewnością przydatny. Nasza mata jest typowo „dziewczęca”, bo różowa.


Pierwszy raz Łucja leżała na niej mając kilka tygodni. Na początku nieśmiało przyglądała się wiszącym zabawkom. Szczególnie do gustu przypadł jej różowy ptak - nazywany przez nas „ptaszorem”- mogła leżeć na macie i przez dłuższy czas „naparzać” rączką w różowego ptaszora - było to zdecydowanie jej ulubione zajęcie.


Mając już 3-4 miesiące zaczęła wyczyniać istne szaleństwa na macie - energiczne szarpnięcia i uderzenia w zabawki sprawiły, że cała mata aż się trzęsła. Ok. 5-6  miesiąca nadal zainteresowanie matą jest ogromne, z tym że teraz Łucja lubi przeglądać się w lusterku, łapać zabawki i ciągnąc je do siebie. Poza tym potrafi już przesunąć się na macie nawet o 180o. Pod koniec 6 miesiąca Łucja zaczęła tak szaleć i swobodnie przerzucać się na brzuszek i z powrotem, że mata stała się zbędna, bo utrudniała jej swobodne przemieszczanie się, ba zdarzyło się nawet, że sobie ją uniosła i trzymała nad głową... W  związku z tym właśnie pożegnaliśmy się z matą i przestaliśmy jej używać - Łucja już  z niej wyrosła.


Ceny maty edukacyjnej są różne - zaczynają się już od ok. 100zł i sięgają nawet 300zł. Nasza mata jest z tych najzwyklejszych, kupiliśmy ją na jednym z lokalnych serwisów sprzedażowych i daliśmy za nią całe 20 zł. Dzięki temu, że mata łatwo się składa i rozkłada - bez problemu ją rozmontowałam i wyprałam wszystkie elementy.


To, co podoba mi się w tej macie to możliwość zmiany zabawek - co jakiś czas zmieniałam Łucji zawieszki - doczepiałam jakieś nowe zabawki, czy też grzechotki.


Według mnie mata edukacyjna to bardzo przydatny gadżet - daje możliwość pierwszej zabawy i poznawania maleństwu, które przecież na tym etapie tylko leży.

Co sądzicie o macie edukacyjnej - potrzebny gadżet czy raczej zbędny? Jakie modele polecacie?

Instagram
, , ,

O Maria S.-W.

Matka, żona, kobieta, która wciąż czegoś szuka i za czymś goni… Kocha wszystko co typowo kobiece – kosmetyki, ubrania, gadżety i inne bibeloty. Blog jest odzwierciedleniem tego co jej w duszy gra :) Zapraszam do obserwacji moich profili na Instagramie i Facebooku.

14 komentarze :

  1. Moje wnuczki także rozwijały się manualnie na macie,polecam wszystkim mamą które chcą
    poczytać chwilę czasopismo,lub odpocząć,bardzo fajny wynalazek.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dokładnie - maleństwo zajęte na macie, a mam ma chwilkę dla siebie :)
      pozdrawiam

      Usuń
  2. Mata śliczna :) Ja miałam 2 i żadna praktycznie się nie przydała. Pucia leżała pod nimi z 5 razy i ekspresowo traciła zainteresowanie. A tak na marginesie to śliczne imię daliście córce. Rozważe jakby trafiła się druga dziewczynka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Łucję kładłam na macie jak miała zaledwie parę tygodni i od samego początku bardzo ją polubiła, z chęcią jeszcze teraz by się na niej bawiła, ale jest to dla niej niewygodne - bo mata ją ogranicza..
      Dziękuję - imię wybraliśmy dość spontanicznie i szybko :)

      Usuń
  3. MY MIELlISMY KILKA Z CANPOLA. super zabawa dla maluszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam kupić jeszcze jakąś i tak zeszło...

      Usuń
  4. U nas też była mata, córka nawet sporo się na niej bawiła. No ale teraz jest już schowana, jedynie co to odczepiłam zabawki i się nadal nimi bawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - tez mam zamiar odczepić zabawki ;)

      Usuń
  5. Ja przy pierwszym synku miałam 2 maty-oby dwie dostaliśmy,teraz mam 1 i czeka na swój debiut ;)
    Wg mnie to bardzo przydatny gadżet,kosztuje niewiele i warto mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem tego zdania - przydaje się i warto kupić ;)

      Usuń
  6. My również mieliśmy taką matę, świetna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby zwykła mata, a tyle radości dała małej.

    OdpowiedzUsuń