Mój październik - jesień, dynie i 10 000 kroków

Październik minął mi szybko, wręcz za szybko, wypełniony był codzienny zajęciami i obowiązkami, których przybywa, dlatego też miałam bardzo mało zdjęć do tego wpisu. Po pierwsze dlatego, że nią mam nawyku, aby sięgać po telefon i dokumentować codzienność, a po drugie to za wiele się nie działo w tym moim październiku ....

W jeden z jeszcze słonecznych październikowych niedzielnych popołudni udało nam się wybrać na rodzinne wyjście. 


Mój syn chce kilka zmian w pokoju, więc wybraliśmy się do sklepów poglądać meble i dodatki. Moje serce skradło to piękne lustro, chętnie bym je widziała i siebie w domu. 


PUMPKIN SPICE pochłonęło mnie całkowicie, dynię na stałe zagościły jako element wystroju i mnie w domu, a do tego pokochałam również kosmetyki o typowo jesiennych zapachach. 


Oczywiście nie mogło zabraknąć wyjścia w kobiecym gronie na kino dla kobiet, co jest naszą comiesięczną tradycją od wielu lat, jeśli tylko są sense kinowe właśnie z tej serii. Tym razem byłyśmy na filmie "Jak żyć żeby nie zwariować" - komedia obyczajowa, którą bardzo przyjemnie się ogląda, idealny film na wieczór w kobiecym gronie. 


Czy to jeszcze Halloween czy już Święta?


Kilka fotek z jesiennych stylizacji, ta w lustrze z jeansową białą spódnicą i kataną to jedna z moich ulubionych tej jesieni. 
W październiku brałam również udział w jesiennym wyzwaniu z fitness klubu do którego chodzę i każdego dnia starałam się podołać wyzwaniu i osiagnąć wynik minimum 10.000 kroków, co muszę przyznać, że nie zawsze było takie łatwe....

Komentarze