Mój luty 2026 - Walentynki, Suntago, kino i wysiewy


Bardzo ciężko u mnie w tym roku z postanowieniami noworocznymi, a właściwie z ich brakiem.... Do dzisiaj nie zrobiłam wielu rzeczy, które sobie zaplanowałam, że zacznę z początkiem roku, ale jak się mówi "co się odwlecze, to nie uciecze....." i wiem, że pewne tematy muszą poczekać, ale mam je cały czas "z tyłu głowy". 

Nie mniej jednak udało mi się napisać kolejny wpis z serii MÓJ MIESIĄC, który właśnie czytacie, a jest to nowość na blogu i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, tym bardziej, że jest to taka KARTKA Z PAMIETNIKA...
WARTO PRZECZYTAĆ :
*****
Luty minął bardzo szybko i to dobrze, bo po tegorocznej zimie, tylko upewniłam się w przekonaniu, że ja tak naprawdę to wcale nie lubię zimy.....


Małe przyjemności w trasie - kawa z KFC - uwielbiam :)
TŁUSTY CZWARTEK - obowiązkowe pączki 


W ostatni weekend zrobiłam "szarlotkę leniwej żony", bardzo polecam Wam ten przepis, dzięki któremu robi się ją bardzo szybko, a przy tym jest przepyszna..... 


Walentynkowy wystrój u mnie w domu - takie cudne poduszki upolowałam w Sinsay, kosztowały chyba ok. 25 zł - pięknie prezentują się na narożniku, a do tego są wygodne. 


Pozostając w temacie WALENTYNEK - moje walentynkowe kubki - wszystkie z Sinsay.
Walentynkowe prezenty. 


Raz w tygodniu, pomiędzy zajęciami moich dzieci, uczęszczam na zajęcia fitness - chodzę na nie już chyba drugi rok, super sprawa, a do tego nasza trenerka bardzo urozmaica nam treningi, dlatego też w lutym miałyśmy trening walentynkowy.


W drugiej połowie lutego zaczęły się u nas ferie, dlatego też zaplanowaliśmy rodzinny wyjazd do Suntago, cena za wejściówkę rodzinną 2+2 na cały dzień w ferie to 679 zł, z czego 100 zł było do wykorzystania na miejscu w formie vouchera. Na pierwszy rzut oka cena wydaje się być wysoka, ale biorąc pod uwagę ilość atrakcji, to uważam, że cena jest bardzo dobra. 

Choć zjeżdżałam tylko z tych najmniejszych zjeżdżalni dla najmłodszych, to bardzo mi się tam podobało i z pewnością jest to miejsce, do którego jeszcze wrócimy w sezonie, kiedy będzie ciepło, aby móc skorzystać z atrakcji na zewnątrz.


W ramach ferii wybraliśmy się również do kina na film "Zmiennokształtni 2" - bardzo fajny film familijny, który spodoba się zarówno mi, jak i dzieciom. 


KINO KOBIET, czyli comiesięczny specjalny seans dedykowany kobietom, który wspierają lokalni sponsorzy i można wygrać upominek, mi tym razem udało się wygrać dekoracyjną poduszkę i voucher do sklepu, gdzie można je kupić. 

Chyba Wam o tym nie wspominałam, ale razem z koleżankami od kilku lat chodzimy regularnie - właściwie nie opuszczamy żadnych seansów z Kina Kobiet, nie pamiętam dokładnie od kiedy, ale jakoś po pandemii, gdy znów wróciły te spotkania to zaczęłyśmy na nie chodzić. 
CIEKAWOSTKA - 13 lat temu, w 2013 roku chodziłyśmy już na KINO KOBIET, pisałam nawet o tym na blogu TUTAJ, jednak wtedy dojeżdżałyśmy do sąsiedniego miasta ponad 30 km, teraz chodzimy do kina, do którego mamy 10 km. 
Nasze wyjścia do kina zawsze poprzedzamy spotkaniem przy kawie, dzięki czemu spotykamy się regularnie, co miesiąc przed kinem, jest to stały termin, do którego zawsze udaje nam się dopasować. Doceniam fakt, iż we trzy chodziłyśmy już razem na Kino Kobiet 13 lat temu i chodzimy do dziś.... Choć nasza obecna ekipa kinowa liczy 6 osób :) 


Wiosna coraz bliżej, dlatego też posiałam szybko moje nasionka, po tygodniu już mam pierwsze roślinki. 
Hiacynty to dla mnie domowy symbol wiosny, dlatego też, gdy jedna przekwitną to zaopatruję się w kolejne, a te przekwitnięte trafią do ogródka.

Komentarze

  1. Ile przyjemności! Miłego marca. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie lubię zimy, całkowicie się z Tobą zgadzam :) Ale wpis świetny i jak widzę mimo tego zimna luty był dla Ciebie przyjemnym miesiącem, więc tym bardziej życzę jeszcze lepszego marca! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to ferie miałyśmy w tym samym czasie:) Lubię takie podsumowania miesiąca, kiedyś też takie robiłam i może pora do tego wrócić? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo intensywny luty :) Przyjemności na kolejne miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wprost nie cierpię zimy. Mam nadzieję, że nie pokaże nam już swoich pazurków. Nie robię żadnych postanowień noworocznych. Po co się stresować, że coś nie wyszło. Ja jeszcze nie wysiewałam żadnych kwiatów. Jedynie różne papryczki, i pomidory powschodziły i dopiero po 20 marca może będę je przesadzać do większych pojemniczków.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne podsumowanie. Faktycznie to tak trochę jakby pamiętnik. :) Muszę pomyśleć nad takimi wpisami. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne podsumowanie miesiąca! Brzmi jak naprawdę udany luty

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj :) Cieszę się, że się znalazłyśmy w blogowym świecie. Bardzo lubię blogi o codzienności. Czuję w Tobie pasję do pisania :D. Będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też nie lubię zimy. Dlatego bardzo mnie cieszy, że jej koniec jest tuż, tuż... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Marcelko! Super podsumowanie lutego. Pięknie zadbałaś o wystrój domu na Walentynki.
    Fajnie też że masz taką swoją grupę kobiet z którymi możesz iść do kina a wcześniej się wygadać. Ja wszędzie tylko z mężem,bo nie mam psiapiółki czy nawet bliskiej koleżanki a czasem kobiecy punkt widzenia by się przydał.
    Trzymam kciuki aby marzec był równie udany. Wszystkiego dobrego i gorące pozdrowienia przesyłam 🙂

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas też w lutym pierwsze wysiewy. Już nie mogę doczekać się kwitnącego ogrodu

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo sympatyczne podsumowanie miesiąca. Same przyjemności, same korzyści...pięknie. tak trzymać. Cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Marcelka

Life by Marcelka

@lifebymarcelka

Obserwuj